Treść wierzeń totemicznych

Człowiek pierwotny tworzył różnorodne opowieści fan­tastyczne, stanowiące wyraz jego dążeń poznawczych; w przeważającej mierze dotyczyły one świata zwierzęcego i roślinnego. W warunkach rodowej organizacji społecz­nej opowieści te stały się treścią kultu totemicznego. Zwierzęta i rośliny pojmowane były jako uosobienie ta­jemniczego przodka-założyciela klanu czy duchowych opiekunów człowieka. W fantastycznej postaci wyrażany był stosunek ludzi do tych zwierząt i roślin, które odgry­wały znaczną rolę w życiu i działalności wspólnoty rodo­wej. Człowiek pierwotny dokonał przeniesienia stosunków pokrewieństwa rodowego na przyrodę, utożsamiając swoją grupę społeczną z określonym rodzajem zwierząt lub roślin. Wiele materiału ilustrującego dane zagadnienie dostarczają wierzenia totemiczne ludów prymitywnych.Australijskie plemię Urabunów wyznawało pogląd, że „…pierwsi przodkowie grup totemicznych w czasie Ula-raka (tj. w czasie najdawniejszym) nie mieli jeszcze po­staci ludzkiej, byli zwierzętami, lecz myśleli i działali jak ludzie i posiadali moce nadludzkie: mogli latać, stawać się niewidzialnymi, zapadać się w ziemię, wchodzić w ska­ły, drzewa itp. Po różnych czynach bohaterskich płodzili oni (podanie milczy w jaki sposób) półzwierzęcych potom­ków, którzy, gdy później opuścili ziemię i tak samo jak ich ojcowie pogrążyli się w rzekach lub zapadli w ziemię, pozostawili po sobie tzw. «Maiaurki», tj. potomstwo du­chowe; ono zaś przemieniło się później w czysto ludzkich przodków różnych grup totemowych”.Plemiona z Wysp Triobrandzkich (południowa Melane-zja) wierzyły, że zwierzęcy przodkowie człowieka ukazali się na ziemi po wyjściu z otworu. Pojęciem „otworu” określali oni pieczary, groty skalne, szczeliny w ziemi czy dziuple w drzewach. W następujący sposób przedstawiali powstanie czterech lokalnych klanów i istniejących mię­dzy nimi zależności społecznych. ,,…z tegoż otworu pod Laba’i pojawili się kolejno przedstawiciele czterech głów­nych klanów… Najpierw zjawił się Kaylavasi (iguana) — Jaszczur, zwierzę klanu Lukulabuta, który wydrapał so­bie drogę poprzez skorupę ziemi, tak jak to robią jasz­czury, a następnie wdrapał się na drzewo i tam pozostał jako jedyny widz, śledząc dalsze wypadki. Niedługo po­tem zjawił się Pies, totem klanu Lukuba, który począt­kowo zajmował najwyższe miejsce. Jako trzeci przyszedł Wieprz, przedstawiciel klanu Malasi, który obecnie zaj­muje pierwsze miejsce. Na końcu zjawił się totem Luk-wasisiga, przedstawiany w niektórych wersjach jako Krokodyl, w innych jako Wąż, w jeszcze innych jako Opo-sum, a niekiedy całkowicie ignorowany. Pies i Wieprz bie­gali naokoło, aż Pies zobaczywszy owoc roślinny noku obwąchał go, a potem zjadł. Wówczas powiedział Wieprz: Jako żeś zjadł noku, zjadłeś brud; zaprawdę jesteś źle wychowany, prostak; wodzem guya’u (podklanu — red.) będę ja. I od tego czasu zawsze członkowie najwyższegopodklanu klanu Malasi, zwanego Tabulu, byli rzeczywiście wodzami”.Podobnie australijskie plemię Kartisz wywodziło swój rodowód od zwierząt. W myśl ich podania na początku był wielki kruk. „Kiedyś ujrzał on w oddali ludzi Inmi-tera i postanowił uczynić ich całkowitymi ludźmi. Przyleciał, rozdziobał członki tych półludzi i nadał im postać ludzką. Potem odleciał do swego gniazda po nóż żelazny, aby dokonać obrzezania. Podczas jego nie­obecności przypełzły dwie wielkie jaszczurki i ostrymi zę­bami dokonały na mężczyznach obrzezania i rozczepienia prącia od spodu, a na kobietach tzw. «Atna-Ariltaleuma», tj. usunięcia błony dziewiczej i rozszerzenia pochwy — potem jaszczurki zniknęły. Gdy kruk powrócił z nożem, ujrzał, że jaszczurki go już uprzedziły i dopełniły obrząd­ków. Rozgniewany wrócił do gniazda i zniknął”13.Bagobowie — plemię Indian z Kolumbii — wyprowa­dzali istotę człowieka ze świata roślinnego. W świetle ich podań wyglądało to następująco: „Gdy zalewające świat wody ustąpiły do tego stopnia, że ponad ich powierzchnią ukazał się szczyt wulkanu Apo, zaczęła tworzyć się flora, a pierwszymi roślinami, które na świat wyjrzały, był bambus i palma areka. Wówczas to jeden z bogów, Todlai, pochwycił ten bambus i otworzył go, a z wnętrza jego wyskoczył mały chłopak, który otrzymał imię Kambulan. Tymczasem drugi bóg, Malibud, zbliżył się równocześnie do palmy, rozłupał ją i wypuścił z niej dziewczynę imie­niem Beigebei. Dalej idzie już rzecz zwyczajną koleją: Kambulan i Beigebei pobierają się, a rozmnażając się w mnogie pokolenia, stają się twórcami ludzi”.14Wierzenia totemiczne splecione są tu już z wyższą for­mą kultu religijnego, polegającą na wierze w bóstwa. Totem występuje jako symbol działania bóstwa. Podobne rozwinięcie totemizmu występowało u wielu ludów pry­mitywnych.Natomiast jeszcze w XX w. murzyńskie plemiona Baszy-lange i Baluba, zamieszkałe na terenie Konga, nazywały się „Bena-Riumba”, tj. synowie konopi. Treścią ich wie­rzeń religijnych był kult rośliny konopnej. Termin „mio” w narzeczu Baluba oznaczał zarówno „życie”, jak i „ko­nopie”. Obrzędy religijne polegały na ceremonii palenia konopi w fajce.Inne afrykańskie plemię, Oraberów, wywodziło swój mit od wielkiego drzewa, które samotnie rosło na ogrom­nym stepie, jakim był pierwotnie świat. Z drzewa zro­dziła się pierwsza para ludzi. Mukur (mężczyzna) i Ku-muugurungo (kobieta). Przy czym mit podaje, że z tego samego drzewa oprócz pary ludzi wyszła również para owiec i kóz.Charakterystyczne jest to, że ślady wiary w zwierzę­cych czy roślinnych przodków człowieka znaleźć można w różikych częściach kuli ziemskiej. Totemizm stanowił zjawisko tak powszechne, że można uważać go za formę kultową, która występowała prawie u wszystkich ludów. Goairowie znad jeziora Maracaibo w Ameryce Środkowej za swoich przodków uznawali jaguara i sępa-ścierwojada, Algonkinkowie z Ameryki Środkowej — żółwia, królika, jelenia i niedźwiedzia. Przy czym ten ostatni uważany był również za przodka przez syberyjskie plemię Oraczan i sachalińskich Ajnów.Mit jednego z ludów afrykańskich zakładał występo­wanie obok praprzodka zwierzęcego również bliżej nie określonej istoty pramatki klanu. Miała ona przebywać w puszczy afrykańskiej zamieszkałej jedynie przez zwie­rzęta. Podczas swoich wędrówek napotkała Wielkiego Węża. Rezultat ich współżycia miał stanowić narodziny dwojga pierwszych ludzi: chłopca i dziewczynki. I dalej już następował normalny proces rozwojowy: dzieci dora­stają, pobierają się, płodzą liczne potomstwo itd. Podobną wersję mitu spotkać można u jednego z plemion syberyj­skich — z tą jedynie różnicą, że zamiast węża występuje niedźwiedź.Wśród ludów australijskich szczególnie rozpowszech­nionym zwierzęciem totemicznym był kangur. Jeden z mi­tów głosi, że na wyspę australijską przypłynęła kangu-rzyca. W fałdzie skórzanej na podbrzuszu przyniosładwoje pierwszych ludzi: kobietę i mężczyznę, dając tym samym początek istnienia gatunkowi ludzkiemu.U Pigmejów totemem był szympans Ba-Kocya lub Be-ku, natomiast u Buszmenów — owad zwany „ngo”. Fanowie (Afryka wschodnia) wywodzili się od krokodyla i według podania „został (on) po wielu przygodach zabity na ofiarę i podzielony między pierwszych zwierzchników rodziny i w ten sposób jego moc udziela się im wszyst­kim”.Bardzo często w mitach totemicznych zwierzęta wystę­pują już nie jako przodkowie człowieka, lecz tylko jako istoty dbające o jego byt rodzinny i starające się mu pomóc w trudnościach. A oto dwa charakterystyczne mity na ten temat:Plemię Indian amerykańskich Creck czciło królika za zdobycie dla nich ognia.„Pewnego razu — głosi mit — wszyscy ludzie naszego plemienia zebrali się i rzekli: «Co tu począć, by zdobyć ogień?»Wreszcie uchwalono polecić królikowi, by przyniósł ogień Indianom z plemienia Creck.Królik wnet wybrał się w drogę i przez wielką wodę skierował się na wschód. Kiedy przyszedł do ludzi, którzy byli w posiadaniu ognia, ci przyjęli go nad wyraz ser­decznie i wyprawili wielką uroczystość z tańcami. Królik stanął w kole razem z tańczącymi. Był pięknie przystro­jony, na głowie miał śmieszny kapturek ozdobiony czte­rema pałeczkami z żywicy.Tańczący ludzie zbliżali się coraz bardziej do świętego ogniska, które płonęło pośrodku koła. Królik tańczył wraz z innymi i również coraz bardziej zbliżał się do ogniska. Wreszcie tancerze zaczęli składać pokłony ognisku, coraz niższe i niższe. Królik również pochylał się w tańcu, a kiedy był już całkiem blisko ognia, cztery pałeczki na jego kapturku zapaliły się jasnym płomieniem.Tancerzy rozgniewała czelność obcego przybysza, który odważył się ukraść im święty ogień. Chcieli go schwytać, ale królik biegł szybciej od tych, którzy go gonili. Do­biegł do wielkiej wody, wskoczył do niej, a ludzie pozo­stali na brzegu. Pałeczki na kapturku wciąż jeszcze pło­nęły, gdy królik dopłynął do swoich, i tak przyniósł Indianom Creck ogień, który dla nich zdobył na wscho­dzie”.Odmienna wersja powyższego mitu występowała u Indian z plemienia Toba — ogień został wykradziony nie ludziom innego plemienia, ale zwierzętom, i dokonał tego nie królik, lecz koliber.Indianie z plemienia Bakairi czcili swoich półzwierzę-cych herosów, którzy ofiarowali im hamak, tytoń, ba­wełnę. Bohaterowie owi zwani byli Keri oraz Kamai zawdzięczali swe istnienie temu, że matka, Indianka,wydana za mąż za jaguara, połknęła dwie ludzkie kości, wskutek czego poczęła parę bliźniąt. W czasie ciąży zo­stała zgładzona przez własną matkę. Jaguar uratował jednak życie swym synom rozrywając łono martwej ko­biety… Pierwszym czynem braci było dokonanie zemsty na morderczyni ich matki. Później otrzymali od pewnych zwierząt, uważanych za ich «panów», najważniejsze ele­menty kultury Bakairi, które przekazali Indianom. I tak: jaszczurka ofiarowała im hamak, kuna krzew bawełnia­ny, drętwik tytoń, a jeleń bulwę manioku. Wyratowawszy szczep z wielkiej biedy bliźnięta zniknęły”.Powyższe wątki mityczne, przedstawione w sposób bar­dzo ogólny, nie wyczerpują problematyki treści wierzeń totemicznych. Niemniej jednak w dużym stopniu pomogą one w zrozumieniu sensu związanych z nimi praktyk to­temicznych.

[Głosów:1    Średnia:4/5]

Comments

comments