Mit o narodzeniu Chrystusa

Ewangelia Mateusza rozpoczyna się od przedstawienia drzewa genealogicznego Chrystusa. Miał on w prostej linii wywodzić się z rodu Abrahama i rodu Dawida (według wierzeń żydowskich mesjasz zrodzić się miał z rodu kró­lewskiego, tj. Dawida). Podobnie przedstawia Ewangelia Łukasza — Chrystus rodowodem swoim sięga do Adama Dawida. U obu ewangelistów występuje jednak duża rozbieżność w obliczeniach: według Mateusza między Dawidem a Chrystusem były 24 pokolenia, natomiast we­dług Łukasza — aż 42 pokolenia.Wyprowadzanie genealogii Chrystusa przez obu ewan­gelistów byłoby zbyteczne, gdyby w pierwotnej koncepcji mieli oni stać na stanowisku uznania narodzin Chrystusa za sprawą Ducha Św. Stąd też dość powszechne wśród badaczy chrześcijaństwa jest przekonanie, że opisy mó­wiące o nawiedzeniu Marii — matki Jezusa, przez Ducha Św. i jej niepokalanym poczęciu są późniejsze i zostały wstawione do obu Ewangelii (jedna wstawka u Mateusza i dwie u Łukasza). Tym bardziej że w następnych wer­setach Ewangelii Łukasza Maria i Józef nazwani są rodzi­cami Chrystusa.Ewangelia Mateusza przedstawia Chrystusa jako syna człowieczego — króla żydowskiego (p. cytowany powyżej opis przybycia trzech mędrców wschodnich dla pokłonie-nia się narodzonemu władcy). Podobne poglądy znajduje­my w Ewangelii Łukasza, gdzie jednak ani słowem nie wspomniano o przybyciu mędrców. Zastąpieni oni zostali gronem pasterzy. Sama sceneria narodzin Chrystusa przedstawiona w Ewangelii Łukasza — szopa, żłobek, itp., zapożyczona została z legend innych religii i wierzeń, np. podania greckie głosiły, że bóg pasterzy Hermes po uro­dzeniu złożony był w koszyku i czuwały nad nim woły.Sprzeczności występują także w umiejscowieniu przez obu ewangelistów narodzin Chrystusa w pewnym kon­tekście historycznym. Według Mateusza miało to miejsce za panowania króla Heroda. Ewangelia Łukasza podaje, że było to w czasie dokonywania spisu powszech­nego zaleconego przez cesarza Augusta, gdy starostą sy­ryjskim był Cyryn. Otóż Herod zmarł w 4 r. p.n.e., a spi­sy dokonywane na mocy dekretu Augusta miały miejsce w latach 28 i 8 p.n.e. oraz 14 n.e. Natomiast Cyryn był starostą ok. 7—11 r. n.e. Niemożliwe więc staje się po­wiązanie tych faktów z narodzinami Chrystusa.W Ewangelii Łukasza występuje też taki passus, że anioł Gabriel — wysłannik Boga — przybywa do Marii „poślubionej mężowi, którego imię było Józef…” i z roz­mowy wynika, że nie zna ona męża swego. Sprzecznie też ewangeliści podają imię ojca Józefa — dla Mateusza zowie się on Jakub, a dla Łukasza — Heli.Mit o narodzinach Chrystusa, zarówno w wersji Mate­usza, jak i Łukasza, zawierał wiele elementów za­czerpniętych z różnych mitów dawniejszych. Na kilka ta­kich analogicznych, względnie pokrewnych cech należa­łoby wskazać:— Maria niepokalanie poczęła, ponieważ „Duch Święty zstąpił na nią, a moc Najwyższego ją zaćmiła.” Podobnie przedstawiano poczęcie innych matek bożych: Maja — matka Buddy — nawiedzona została pięcibbarwnym pro­mieniem, a w czasie snu wstąpił w nią bóg pod postacią białego słonia (?); matka Zaroastra poczęła za sprawą łodygi roślinnej; Koatlis — matka azteckiego boga wojny Huitzilcpochtli — od zwitka piór umieszczonego pod pachą; Nana — matka Attisa — od pestki migdałowej, która spadła na jej piersi itp.Narodziny syna bożego zwiastował Marii anioł Ga­briel — podobnie bóg egipski Toth zwiastował dziewicy Mutemua, że urodzi syna bożego.Chrystus urodził się w szopie przeznaczonej na po­mieszczenie dla bydła — podobnie wielu bogów, jak Mitra, Agni, Adonis, Kriszna czy Zeus rodzić się miało w miej­scach odosobnionych (pieczary, groty, szopy, podziemia itp.).Narodzinom Chrystusa towarzyszyły nadzwyczajne zjawiska: niezwykła jasność, pojawienie się gwiazdy, uka­zanie się aniołów itp. Również w momencie urodzenia się Kriszny pojawiła się gwiazda; Mitry, Apollina, Buddy — niezwykła jasność.Narodzonemu Chrystusowi złożyli hołd mędrcy i pa­sterze — Kriszna po urodzeniu odebrał hołd od pasterzy i mędrca Naruda, a nowo narodzonemu Apollinowi bogi­nie złożyły w darze ambrozję i nektar.Chrystus po urodzeniu zostaje prześladowany przez króla Heroda, Horusa prześladował Set, Krisznę — król Kamsa, Zaroastrę — król Duracarum, Mojżesza — fa­raon, Buddę — król Bimbisora.Powyższe porównania w znacznym stopniu pozwalają na uzmysłowienie sobie silnych powiązań chrześcijaństwa z pogańskim podłożem (wierzenia egipskie, babilońskie, asyryjskie, perskie i grecki kult orficki). Chrześcijań­stwo — jak już nadmienialiśmy — przejęło bowiem od poprzednich religii nie tylko formy kultowe, ale również wiele elementów treściowych.Wszystkie mity o narodzinach bogów wskazują na prze­bieg procesu kształtowania się w umysłowości człowieka wyobrażenia istoty Boga jako odbicia idealnego typu ludzkiego. Obserwując siebie i bliźnich dostrzegał czło­wiek pewne dobre, pozytywne (w rozumieniu oczywiście bardzo względnym) rysy. Zbierał je, kolekcjonował w swym umyśle po to, by obdarować nimi istotę boską. Był to proces wyobcowania z człowieka — na drodzewyobrażeniowej — doskonałego tworu Boga. We wszyst­kich kultach religijnych Bóg określany jest w superlaty­wach, jako istota najdoskonalsza, najmądrzejsza, wszech­wiedząca, wszechobecna, nieomylna, najsprawiedliwsza itp. Ów proces alienacji doprowadził również do deprecjacji istoty ludzkiej, wyrazem czego mogą być m.in. następu­jące sformułowania z Pisma Świętego: „boś prochi w proch się obrócisz” oraz albowiem myśl sercaczłowieczego zła jest od młodości jego…”. Jak widzimy, zawarte tu zostały elementy wyższości Boga nad czło­wiekiem.W znanych nam kultach religijnych liczba bóstw przed­wiecznych, bezprzyczynowych, nie zrodzonych nigdy i przez nikogo, jest mniejsza od liczby bogów posiadają­cych naturalny względnie ponadnaturalny początek. Czło­wiek tworzył istotę przedwiecznego Boga w określonym celu: aby rozwiązać gnębiącą go zagadkę przyczyny wszel­kiego bytu. Niekiedy mu to nie wystarczało; umysł jego nadal drążyły liczne wątpliwości (jak w przypadku cy­towanego powyżej fragmentu z Rig-Wedy). Nie ustawał w poszukiwaniach, które na pewnym stopniu rozwojowym musiały doprowadzić go do materialistycznych rozwiązań. Dla zdecydowanej jednak większości ówczesnych ludzi konieczne było posługiwanie się pojęciem Boga jako przy­czyny wszystkiego.Dla dokonania aktu twórczego względnie uporządkowa­nia chaosu we wszechświecie wystarczała tylko jedna istota boska, np. judejski El czy Jahwe, chrześcijański Bóg-Ojciec, rzymski Janus, hinduski Brahma czy mahome-tański Allach. No, a inni bogowie? Wszystkie kulty reli­gijne oparte są w zasadzie, poza małymi wyjątkami, na politeizmie. Występują w nich całe plejady niższych i wyższych istot boskich, które zostały poczęte do życia. Natomiast sam akt narodzin tych bogów przedstawiany jest różnorodnie; mógł on być naturalny względnie po­nadnaturalny.Doskonałą ilustracją tego problemu może być mit jed­nego z plemion afrykańskich. Na początku wszechrzeczy istniała para bogów: Obatula — niebo i Odudua (Odua) — ziemia. Spoczywali oni razem zamknięci w wielkiej do­nicy; Obatula na górze, zaś Odudua na dole. Odudua roz­poczęła kłótnię, w czasie której Obatula wydrapał jej oczy. Niewidoma Odudua stała się opiekunką miłości i zapło­nęła wielkim uczuciem do myśliwego ziemskiego pocho­dzenia. Z ich związku zrodzili się: Aganju — bóg nieza­mieszkałego lądu, i Jemaja — bogini rzek i strumieni. Aganju i Jemaja mieli syna Orangana — boga Wysokiego Słońca. Orangana zapłonął miłością do matki swej Jemaji i posiadł ją podczas nieobecności w domu ojca. Zrozpaczo­na Jemaja porzuciła dom uchodząc w świat. Orangan odszukał ją i namawiał do powrotu, zapewniając o zacho­waniu wszystkiego w tajemnicy przed ojcem. Jemaja wyr­wała się z objęć Orangana i padła martwa na ziemię. Z jej nabrzmiałego ciała zrodziło się piętnastu bogów: Dada — bóg roślin, Szango — bóg pioruna, Ogun — bóg wojny i żelaza, Olokun — bóg morza, Olosu — bóg laguny Olose, Oya — bóg rzeki Niger, Oba — bóg rzeki Oba, Oszun — bóg rzeki Oszun, Oriksza Oko — bóg rolnictwa, Oszei — bóg polowania, Oke — bóg gór, Aje Szalapu — bóg bogactwa, Szankpanna — bóg ospy, Orun — bóg Słoń­ca i Oszu — bóg Księżyca.Człowiek pierwotny przypisywał bogom nadprzyrodzone moce, zatem i akt ich narodzenia musiał być ujmowany w kontekście działania i przejawiania się owych mocy. Jed­ne mity zawierają opisy narodzin bogów z matek boskiego lub ludzkiego pochodzenia na skutek połączenia się z bo­gami czy ludźmi; inne natomiast ukazują matki — rodzi­cielki zapładniane w niezwykły sposób, bez współudziału mężczyzny, np. poprzez łodygi roślin, pestki owoców, pro­mienie słoneczne, zwierzęta, ptactwo itp. Zachodzi w tym przypadku bardzo istotna analogia do pierwotnych form kultu — poczęcie kobiety miało następować wskutek wstąpienia w nią ducha przodka. Według jeszcze innych wersji mitycznych bogowie rodzili się z bogów mężczyzn względnie z żywiołów czy sił przyrody.W mitach o narodzinach Adonisa, Attisa, Buddy, Dio­nizosa, Chrystusa, Kriszny, Wisznu, Huitzilopochtli, Zeusa i wielu innych w charakterze matek-rodzicielek wystę­powały boginie względnie ziemskie dziewice zapładniane w sposób nadprzyrodzony. Do najbardziej powszechnych bogiń-dziewic zaliczyć należy: egipską Izydę, mezopotam-ską Isztar, fenicką Asztarte, grecką Afrodytę oraz rzym­skie Wenus i Junonę. Natomiast spośród ziemskich kobiet-dziewic, szczególnie znane są: judejska Maria — matka Chrystusa, hinduska Deyaki — matka Kriszny, hinduska Maja — matka Buddy, grecka Semela — matka Dionizosa oraz .meksykańska Koatlis — matka Huitzilo-pochtli.Poglądy na temat utrzymywania stosunków przez bo­gów z ziemskimi kobietami znaleźć można nawet w mo­noteizmie judejskim. Występują tam ślady daleko wcześ­niejszego politeizmu, z którego wyrósł następnie kult je­dynego Boga Izraela — Jahwe. W księgach Starego Testa­mentu istnieje następująca wzmianka: „I stało się, gdy się ludzie poczęli rozmnażać na ziemi, a córki się im zrodziły; Że widząc synowie Boży córki ludzkie, iż były piękne, brali je sobie za żony z wszystkich, które sobie upodobali. A olbrzymowie byli na ziemi w owe dni, nawet i potem, gdy weszli synowie Boży do córek ludzkich, one rodziły im syny. A cić są mocarze, którzy od wieku byli mężo­wie sławni.” Wątek powyższy występuje nie tylko w ju­daizmie, ale był on charakterystyczny dla wielu mitologii. Ze związków między bogami a kobietami ziemskimi nie zawsze rodzili się bogowie; niekiedy byli to olbrzymy, mocarze, herosi — istoty na wpół boskie.Niektóre mity głoszą, że bogowie rodzili się bez matek rodzicielek, np. grecka Atena zrodzona została z głowy Zeusa, grecka Afrodyta — z piany morskiej, Uranos i Gaja — z boskich pierwiastków tkwiących w kosmosie czy wreszcie afrykański Kwat — z kamienia, lub mon­golska Ut — z drzewa i ziemi. Charakterystykę tej ostat­niej ukazuje następujący fragment mongolskiej pieśni weselnej:„Matko Ut — głosi pieśń — królowo ognia, ty, którą zrobiono z drzewa wiązowego, rosnącego na szczytach góry Czanggaj-Czan i Burszczatu-Czang, ty, któraś pow­stała, gdy niebo i ziemia rozdzieliły się, ty, coś wyszła ze śladów stóp matki ziemi i coś stworzona została przez króla bogów. Matko Ut! której ojcem jest twarda stal, a matką, krzemień, której przodkami są drzewa wiązowe, co jasność ich dosięga nieba i przenika ziemię!”Wiara w narodziny bogów przyczyniła się do powstania specjalnych obrzędów religijnych. Święto Bożego Naro­dzenia nie jest bynajmniej wytworem chrześcijaństwa; wy­stępowało ono już znacznie wcześniej. Genezy tego obrzę­du doszukiwać się należy w animistycznych formach kul­tów religijnych. Człowiek nie od razu był w stanie zro­zumieć, dlaczego w ciągu roku dni stają się dłuższe lub krótsze. Nadejście okresu zmniejszania się dnia witał z lę­kiem i obawą. Odczuwał strach przed tym, że słońce, a wraz z nim i dzień mogą zniknąć, że zapanuje wieczna noc. Podobnie powiększanie się dnia witał radośnie, ów dzień przełomu, dzień zwycięstwa nad nocą, zaczęto obchodzić jako wielkie święto. Po ukształtowaniu się w wyobraźni człowieka istoty Boga, dzień ów poświęcono uczczeniu jego narodzin. Szczególnie uroczyście obcho­dzono święto narodzin bóstw solarnych i wegetacyjnych, np. babilońskiego Tammuza, perskiego Mitry, fenickiego Adonisa czy egipskiego Ozyrysa.Na rozległych terenach imperium rzymskiego w okresie II w. p.n.e. — II w. n.e. występowało wiele różnorodnych kultów religijnych. W ich doktrynach tkwiły mity o ro­dzących się bóstwach i mesjanistyczne koncepcje wycze­kiwania na przybycie wysłanników bożych do ludzi w celu pośredniczenia. W tym okresie zachodził również proces kształtowania się religii chrześcijańskiej. Wyrosła ona na płaszczyźnie konkretnych warunków społeczno-ekonomicz-nych, politycznych i kulturalnych, stanowiąc wyraz ichreligijnego uosobienia, dokonywanego na drodze synkretyzacji niektórych wątków mitycznych i form obrzędowych uprzednio istniejących wierzeń religijnych.Dążenie do synkretyzmu religijnego było dość,charak­terystyczne dla ówczesnych warstw panujących w impe­rium rzymskim. Na płaszczyźnie wzajemnego przenikania poszczególnych elementów religii babilońskiej, egipskiej, perskiej, fenickiej, judejskiej czy greckiej wyłaniał się nie uporządkowany konglomerat kultowy. Zwłaszcza dotyczyło to terenu Bliskiego Wschodu. Z tej mieszaniny próbowano wychwycić kult bardziej charakterystycznych bóstw i na­rzucić go całej społeczności imperium rzymskiego. Do ta­kich nieudanych prób sztucznego tworzenia powszechnej religii synkretycznej zaliczyć można ogłaszanie kultu Se-rapisa i Izydy, Mitry czy nawet Cezarów. Mitraizm, pod koniec III w. za panowania cesarza Aureliusza, ogłoszony został oficjalną religią państwową, a dzień 25 grudnia obchodzono uroczyście ku czci Mitry jako „Dies natalis solis invicti” (Dzień narodzin wschodzącego słońca).W owym procesie kultotwórczym, zachodzącym wów­czas na terenie imperium rzymskiego, niezmiernie istotną rolę spełniały idee mesjańskie, szczególnie zarysowane w judaizmie (mesjasz — pomazaniec Jahwe) i mitraiz-mie. W koncepcjach mesjańskich próbowano szukać ucieczki od beznadziejności realnego bytu.Imperium rzymskie w okresie I w. p.n.e. — III w. n.e. znajdowało się w impasie społeczno-ekonomicznym. Po­tężne to państwo, ukształtowane na drodze kilkuwieko-wych podbojów, opierało całą swoją ekonomikę i strukturę społeczno-polityczną na niewolniczych stosunkach produk­cyjnych. Rozwój gospodarki niewolniczej przynosił upadek drobnego rolnictwa i rzemiosła, powodując tworzenie się bardzo licznej warstwy spauperyzowanych chłopów i rze­mieślników. Los ich był identyczny z losem niewolników, z tą jedynie różnicą, że należeli do grupy ludzi wolnych. Rozwój posiadłości ziemskich, opartych na pracy niewol­niczej, powodował wzrastanie wyzysku niewolników. Ich warunki pracy i bytu ulegały nieustannemu pogarszaniu się, co budziło w nich nastroje buntów. Szukano dróg wyzwolenia się. Naturalnym sojusznikiem warstw niewol­niczych w zbrojnych wystąpieniach był plebs rzymski po­dobnie tkwiący w beznadziejnej sytuacji. W II—I w. p.n.e. w imperium rzymskim miały miejsce liczne bunty nie­wolników i plebsu w każdym przypadku kończące się krwawą klęską. Wzmogło to beznadziejność i poszukiwanie ratunku w mesjańskich ideach wybawienia.Półśrodkiem, odwlekającym na pewien okres czasu upa­dek niewolniczych stosunków produkcyjnych, było skon­centrowanie władzy politycznej w rękach przywódców wojskowych i wreszcie wprowadzenie jedynowładztwa na miejsce republikańskiego ustroju państwa. Drugim waż­nym elementem mogła się stać religia, ale tylko taka, która byłaby powszechna na terenie całego państwa. Stąd dążenie warstw panujących do odgórnej synkretyzacji wie­rzeń religijnych w celu stworzenia państwowej religii rzymskiej.Odgórnym tendencjom synkretyzmu religijnego wycho­dziły naprzeciw oddolne sympatie warstw uciskanych do idei mesjanizmu, stanowiących religijną mistyfikację nie­możliwych do osiągnięcia koncepcji wyzwolenia społecz­nego. Największą popularnością cieszyły się w Rzymie owych czasów postacie perskiego wysłannika boga — Mi­try i judejskiego Mesjasza. Wokół obu koncentrowały się wątki wyobrażeniowe innych religii. W szybkim stosun­kowo czasie nastąpił rozwój mitraizmu w imperium rzym­skim, przy czym siła jego oddziaływania tkwiła głównie w pojęciu Mitry jako pośrednika między najwyższym bóstwem a ludźmi, pośrednika zapowiadającego wybawie­nie ludzi od zła. Ze względu jednak na misteryjną stronę obrzędów kultowych mitraizm nie mógł uzyskać pełni zwycięstwa nad chrześcijaństwem, które przyjęło w spad­ku wiele jego elementów. Należy przypuszczać, że samW zestawieniu porównawczym postacie judejskiego Me­sjasza, perskiego Mitry, Mistrza Sprawiedliwości z gminy Qumran oraz chrześcijańskiego Jezusa posiadają wiele bardzo podobnych cech, co bynajmniej nie jest dziełem przypadku. Otóż judejska idea mesjańska ulegała bardzo istotnym przeobrażeniom m.in. na skutek wpływów mi-traistycznych, zbliżając postacie Mesjasza i Mitry wzajem­nie ku sobie. Można dostrzegać również pewne elementy deifikacji postaci Mesjasza w wyniku wpływów mitraizmu. Gmina z Qumran wyłoniła się z religii judejskiej jako odłam zrywający z tradycyjnym mozaizmem, lecz zachowu­jący w swych wierzeniach ideę mesjańską i rozwijający ją jeszcze bardziej w postaci Mistrza Sprawiedliwości. Chrze­ścijańska koncepcja zbawiciela zawiera w sobie połącze­nie tych trzech postaci: judejskiego Mesjasza, perskiego Mitry i Mistrza Sprawiedliwości, stanowiąc tym samym pewnego rodzaju uogólnienie idei mesjańskiej świata sta­rożytnego wzbogacone nowymi elementami.W poglądach pierwotnych gmin żydo-chrześcijańskich (wczesne chrześcijaństwo) Chrystus nie był wyobrażany jako Bóg-człowiek. Widziano w nim jedynie mesjasza ludz­kości, mistycznym symbolem którego było jagnię (element wierzeń judejskich). Apokalipsa Jana, uważana za naj­starszą księgę Nowego Testamentu, nic nie wzmiankuje o Chrytusie jako Bogu-człowieku. Dopiero w ewangeliach Mateusza i Łukasza, pochodzących przypuszczal­nie ze znacznie późniejszego okresu czasu, znajdują się mity o ziemskim narodzeniu Chrystusa.’

[Głosów:1    Średnia:4/5]

Comments

comments