Magia w życiu codziennym

Dokonaliśmy przeglądu różnorodnych form występowa­nia magii w życiu człowieka prymitywnego. Ludzkość przeszła drogę ogromnych przeobrażeń kulturalno-spo­łecznych, dokonała istotnego kroku naprzód w dziedzinierozwoju form produkcyjnych i procesu poznawczego. Człowiek współczesny zachowuje niekiedy pewne pozo­stałości myślenia magicznego; znajdują one konkretne odbicie w jego działaniu.Gdyby rozejrzeć się bacznie, to bez trudu można dostrzec, że magia znajduje w życiu człowieka współczesnego wiele jeszcze miejsca. W pierwszym rzędzie będą to praktyki rytualno-magiczne o charakterze religijnym. Wskazywa­liśmy uprzednio, że magia stanowi nieodłączny składnik religii, że nie ma religii bez magii. Miliony ludzi na kuli ziemskiej, będący wyznawcami określonych religii, upra­wiają liczne praktyki magiczno-rytualne, jak modlitwa, przyjmowanie sakramentów chrztu czy bierzmowania, namaszczanie olejami itp. Między tymi czynnościami a magicznymi praktykami człowieka pierwotnego czy ludów prymitywnych nie ma zasadniczej różnicy.Obok magii religijnej występuje wiele różnorodnych przesądów i zabobonów stanowiących kontynuację pier­wotnych praktyk magicznych. Zrodziły się one głównie na podłożu niedoskonałości wiedzy człowieka o otaczają­cym go świecie.Występowanie tych pozostałości jest bardzo rozpow­szechnione nawet w krajach o wysokiej kulturze i cywili­zacji. Człowiek współczesny, świadomie czy nieświado­mie, dokonuje niekiedy pewnych czynności będących po­zostałością magii. Wiara w tzw. „feralne” lub „szczęśliwe” dni, wiara w poniedziałki i piątki, trójki, siódemki i trzy­nastki jest dobitnym tego przykładem. Nieraz ludzie — wydawałoby się racjonalnie myślący — w wypadku nie­powodzenia w załatwieniu jakiejś sprawy dokonują sko­jarzenia tego faktu z dniem, w którym miał on miejsce. Jeżeli był to poniedziałek, to potrafią wyrażać przeko­nanie, że będą mieli cały tydzień „pechowy”, gdyż zapo­czątkowało go niepowodzenie. Natomiast jeżeli to był pią­tek — i na dodatek trzynasty dzień miesiąca — to czynią sobie wyrzuty, iż nie spostrzegli się w porę i nie prze­łożyli załatwienia danej sprawy na inny dzień. Czasami pogląd ten jest łączony z wierzeniami religijnymi, zgod­nie z którymi nie należy wykonywać żadnej pracy — poza konieczną — w niedzielę, ponieważ dzień ten został naka­zany przez Boga do święcenia; nie należy dokonywać nadzwyczajnych czynności w piątek, ponieważ jest to dzień… męki pańskiej (w danym przypadku występuje zjawisko przeniesienia symboliki kultowej tzw. Wielkie­go Piątku na każdy piątek w roku).Wśród społeczności wiejskiej szeroko rozwinięte jest łączenie wypadków dnia codziennego ze światem zwie­rzęcym, a więc wiara w przestrogi i ostrzeżenia, wyni­kająca m.in. ze spotkania na drodze czarnego kota, wycia psa, hukania sowy, krakania wron, kukania kukułki itp. Ostrzeżeniem mogą być również sny, wszelkiego rodzaju przywidzenia czy halucynacje.U graczy w karty, zwłaszcza brydżystów, występuje pogląd, że posiadanie dobrej karty w jakimś stopniu związane jest z zajmowanym przez nich miejscem przy stole. Slosują różne praktyki dla zapewnienia sobie ciąg­łości do jrej karty, np. w wypadku zmiany miejsca zabie­rają ze sobą względnie obchodzą wokoło krzesło, które uprzednio zajmowali. Zwolennicy gier liczbowych (Toto, Syrenka) w większości wypadków uważają, że posiadają szanse wygrania ze względu na szczęśliwy zestaw cyfr, którymi się posługują. Dlatego też pomimo przegrywania nie opuszcza ich wiara w szczęście, grają bowiem na cy­fry będące w jakimś związku z ich życiem osobistym (data urodzenia żony, męża czy dzieci, data zawarcia związku małżeńskiego). Odmienną formę wiary w szczęś­cie i związane z tym czynności magiczne spotykamy u szoferów i pilotów. Zawieszają oni nad kierownicą róż­nego rodzaju maskotki, stanowiące symbol powodzenia i ochrony przed nieszczęściem w czasie jazdy. Niekiedy są to emblematy religijne, np. medalion z wyobrażeniem św. Krzysztofa — patrona podróżnych — lub innych świę­tych, czy obrazki MB Częstochowskiej. W zdecydowanej większości przypadków są to jednak maskotki o treści pozareligijnej (małpki, niedźwiadki, słonie).Do przesądów społecznie szkodliwych zaliczyć należy m.in. „zamawianie” chorób, niektóre czynności znachor-skie oraz wiele praktyk i czynności z dziedziny magii mi­łosnej, rolniczej czy pogrzebowej. Niektóre z nich stano-wią syntezę wierzeń chrześcijańskich z dawnym kultem religijnym. W 1959 r. w jednej wiosce z terenu wojewódz­twa rzeszowskiego zaistniał wypadek pożaru zabudowa­nia gospodarskiego wywołanego przez piorun. Mieszkańcy wsi — łącznie z właścicielem płonącego zabudowania — nie zawezwali straży ogniowej do akcji ratunkowej, uwa­żając, że gaszenie pożaru wywołanego przez piorun jest… grzechem. Jedynym natomiast „środkiem” przeciwdziała­nia, zastosowanym wówczas, było okrążenie płonącego domu przez dziewicę w „stroju Ewy” ze świętym obra­zem w rękach.Można by przytoczyć liczne formy zabobonu i przesądu w życiu człowieka współczesnego; jest ich wiele, a źródło ich oraz możliwości rozwojowe wynikają z jednej strony z siły tradycji, a z drugiej — ich przyczyną jest nierów­nomierny zasięg oddziaływania kulturalno-cywilizacyjne-go na różne środowiska społeczne.Powolność procesu przemian i świadomości ludzkiej bardzo ciekawie została przedstawiona w refleksjach Georges Le Brun Kerisaz pobytu w Afryce. Znajdował się tam ze swym kolegą — Afrykaninem, człowiekiem wykształconym i cywilizowanym, a więc wy­dawać by się mogło wolnym od zabobonnych praktyk swych przodków. Tymczasem: „W każdej wiosce po dro­dze — pisze G. Le Brun Keris — zwiedziłem świą­tynię; chatę, do której wchodziło się niemal pełznąc… To­warzysz mój nie wchodził tam nigdy ze mną. Postawę jego przypisywałem odrazie do pogaństwa… Ale z końcem dnia zachowanie jego wyjaśniło się. Zostaliśmy przyjęci w mieszkaniu wodza, władającego na tym odcinku tery­torium. (…) Wódz ten pokazał nam insygnia swej władzy i totemy… Ponieważ brałem w rękę te przedmioty, po­dziwiając rysunek i kolory, niechcący potrąciłem jednym z nich mojego kolegę. Przeraził się on tym do tego stop­nia, że twarz mu spopielała. Ten évolué — jak ich nazy­wamy — członek parlamentu, przyzwyczajony do na­szych teatrów, drżał ze strachu przed przekroczeniem starych zakazów”.W drugiej połowie ubiegłego stulecia stwierdzono wy­stępowanie u niektórych prymitywnych ludów wiary w tajemniczą siłę pojmowaną jako nadzwyczajne właści­wości i cechy posiadane przez ludzi przypisywane także przedmiotom naturalnym bądź wykonanym przez czło­wieka. Na daną formę wierzeń religijnych zwrócił uwagę angielski podróżnik i misjonarz R. H. C o d r i g t o n. Podczas długoletniego pobytu wśród ludów melanezyj-skich poczynił obserwacje nad ich kulturą religijną, w wyniku czego doszedł do wniosku, że Melanezyjczycy wyznają wiarę w istnienie „…mocy nie posiadającej cha­rakteru fizycznego, która przejawia się w najprzeróżniej­szy sposób, powodując zarówno dobro, jak i zło”34. Moc ową określali oni mianem „mana” i termin ten został później przyjęty do słownictwa naukowego jako nazwa danej formy wierzeń religijnych.R. H. Codrigton pojmował „mana” jako specy-ficzny dla ludów melanezyjskich objaw monoteizmu. Otoco na ten temat pisał w pracy The Melanesians: Cho-ciaż ta moc jest w istocie nieosobowa, to pozostaje jed-nak zawsze w pełnym stosunku z osobą, która niąkieruj e… (podkr. L.P.)… Jeżeli zauważy się, że jakiśkamień posiada moc nadprzyrodzoną, to znaczy, że tkwiw nim duch; kość człowieka umarłego zawiera «mana»,ponieważ kości są siedzibą ducha; człowiek może być takściśle związany z duchem lub upiorem, że posiada w sobie«mana»”.35Bliższe badania kultury religijnej ludów prymitywnych pozwoliły ujawnić, że wiara w „mana” nie stanowi by­najmniej szczególnego elementu wierzeń Melanezyjczy-ków, lecz jest zjawiskiem powszechniejszym. Występowała ona: u Dajaków pod nazwą „petera”, Malajów — „kra-mat”, Pigmejów — „megbe” oraz u pewnych plemion amerykańskich, jak Omaba i Siuksów pod nazwą „wa-kanda”, Algonkinków — „manitou” czy Irokezów — „orenda”.Na temat pojmowania wiary w „mana” istnieją wśród badaczy dawnych kultur i etnografów dość istotne roz­bieżności. Wystarczy wskazać, I że obok przedstawionego powyżej poglądu R. H. Codrigtona występuje też rozumienie „mana” jako jednej z form magii. Otóż sam termin „mana” jest wieloznaczny, co utrudnia prawidło­we zdefiniowanie jego sensu. Pojęcie „mana” odnoszone jest nie tylko do ludzi, lecz również do zjawisk przyrody, przedmiotów wykonanych przez człowieka, a nawet do pojęć abstrakcyjnych. Stąd m.in. owe różnice w pojmo­waniu danej formy wierzeń religijnych.W odniesieniu do ludzi pojęcie „mana” przypisywane jest głównie tym jednostkom, których działanie posiada szczególny charakter społeczny np. czarownik, naczelnik rodu czy plemienia itp. Służy ono umacnianiu ich autory­tetu w oczach ogółu, nadaje spsłnianym przez nich czyn­nościom nadprzyrodzony charakter. Pewną analogią mógłby być w tym przypadku istniejący jeszcze w XIX w. kult kowali na Rusi; uważano ich za „świętych ludzi”, ponieważ mieli do czynienia z ogniem i metalem. Wyni­kało to stąd, że ogień i metal posiadać miały magiczną moc (podobieństwo do „mana”). Oczywiście nie wyklu­czona była możliwość przejawiania się „mana” w prze­ciętnej jednostce ludzkiej, jako uwypuklenie jej uzdolnień i talentu.Nie każdy człowiek w równym stopniu może być np. celnym łucznikiem, dobrym tropicielem zwierzyny czy budowniczym szałasu, podobnie też nie każdy potrafi szybko biegać czy odważnie walczyć. Niektóre jednostki wyróżniały się w społeczności właśnie posiadanymi uzdol­nieniami w określonej dziedzinie działania społecznego. Uważano więc, że gdy ktoś był nieprzeciętnie celnym strzelcem, posiadał „mana” odróżniającą go od pozosta­łych strzelców.W nieco innym ujęciu występowała „mana” przypisy­wana przedmiotom tak naturalnym, służącym do wyko­nywania praktyk magicznych (kamień, kość, metal), jak również będącym wytworem ludzkiej pracy (broń, narzę­dzia, ozdoby). U wielu ludów pierwotnych charaktery­styczne było otaczanie szacunkiem i bojaźnią metalu oraz przedmiotów z niego wykonywanych, na co wskazywano już poprzednio przy omawianiu poszczególnych rodzajów działania magicznego. Pamiętać bowiem należy, że z me­talu wykonywana była przede wszystkim broń, co nie mogło nie budzić zrozumiałej obawy wśród prymityw­nych ludów. Jednakże nie tylko o takie przedmioty meta­lowe chodziło. Stwierdzono bowiem — wprawdzie bar­dzo rzadkie — występowanie kawałków metalu u ludów nie posiadających umiejętności wydobywania metalu. Badania wykazały, że były to odłamki meteorytów. Już sama obserwacja spadania meteorytu budzić musiała u człowieka pierwotnego lęk i podziw, można więc wy­obrazić sobie, jakim podziwem i czcią otaczano człowieka, który posiadał takiego rodzaju przedmioty. Oczywiście stanowiły one własność bardzo nielicznych jednostek, co jeszcze bardziej przemawiało za przypisaniem im „mana”.„Mana” znajdowała się też w wodzie, czym m.in. tłu­maczono jej własności orzeźwiające i lecznicze.Co qo przedmiotów stanowiących wytwór pracy ludz­kiej, to obdarzone „mana” były te spośród nich, które uzyskiwały najwyższą sprawność użytkową. Np. jeżeli człowiek posiadał kilka noży, to nie wszystkie posiadały jednakową wartość — jedne szybko tępiły się, inne długo zachowały ostrość itp. Należy jednak przypuszczać, że nie tylko ocena użyteczności przedmiotu wchodziła tu w grę. Mogło występować również przypadkowe skoja­rzenie przedmiotu z powodzeniem względnie niepowodze­niem. Zaobserwowano np., że określony element ozdoby czy ubioru „przynosi” powodzenie w wykonywaniu ja­kiegoś przedsięwzięcia (polowanie, połów, walka) i to prowadziło do uznania danego przedmiotu za obdarzony „mana”.Również duszom ludzi oraz wszelkiego rodzaju istotom duchowym przypisywano „mana”. Ludy amerykańskie uważały, że „mana” posiadały tylko te dusze, które na­tychmiast po śmierci miały objawiać się żywym, nie po­zwalając im zapomnieć o sobie. Przeważnie były to dusze jednostek wybitnych; nie dotyczyło to natomiast dusz ludzi przeciętnych. Ci byli szybko zapominani w świecie żywych. W tym ujęciu „mana” stanowiła nadprzyrodzony nakaz zachowywania wśród żywych pamięci o nieprze­ciętnych jednostkach, mimo ich śmierci. Wiara w „mana” tkwiąca w złych duchach, demonach chorób i cierpienia zmusiła człowieka do przeciwdziałania obronnego — od­woływania się do tabu i różnorodnych praktyk magicz­nych.Wiara w „mana” stanowiła formę wierzeń religijnych rozwijającą się równolegle z innymi formami i występu­jącą w związku z wyobrażeniami animistycznymi oraz z przeświadczeniem człowieka o rzekomej skuteczności działania magicznego. Nie jest natomiast ona przejawem monoteizmu — jak pojmował R. H. C o d r i g t o n, ani nie stanowi najszerszej formy wierzeń religijnych — jak głosi teoria animatystyczna R. R. M a r e ll a.

[Głosów:1    Średnia:4/5]

Comments

comments