Doktryna Jana Pawła II

Zapoczątkowany przez Jana XXIII i. realizowany przez Pa­wła VI proces przystosowywania się Kościoła do nowej rzeczywis­tości sprzyjał z jednej strony rozwojowi kierunków reformistycz-nych, z drugiej — wzmagał opór odłamu konserwatywnego w polityce, ideologii oraz w kwestiach wiary. Stąd też, obejmując urząd papieża, Jan Paweł II miał do wyboru dwie drogi: rozwi­jać dalej radykalne reformy w Kościele — pogłębiając tym sa­mym różnice pomiędzy siłami konserwatywnymi a radykalnymi, lub też obrać kurs na umacnianie wewnętrznej spoistości Koś­cioła i zwalczać skrajne interpretacje katolickiej doktryny spo­łecznej — wyhamowując tym samym radykalizm nurtu postępo­wego. Nie negując wkładu Jana Pawła II w dzieło reform i roz­woju katolickiej myśli społecznej są podstawy, by sądzić, iż wy­brał on raczej drugą drogę. O ile Jan XXIII i Paweł VI kładli nacisk na przystosowanie Kościoła do współczesnego świata, o tyle Jan Paweł II akcentuje bardziej założenie, że to świat powinien się dostosowaó do nauki Kościoła, gdyż i tylko Kościół dysponuje doktryną moralną, która może zapewnić’ ludzkości szczęście i zna­lezienie prawdziwego sensu życia.Ewangelizacyjne idee Jana Pawła II zostały najdobitniej wy­rażone w encyklice Redemptor hominis (Wybawca człowieka) ogłoszonej w 1,979 r. Koncentruje się ona na problematyce huma­nizmu i chrześcijańskiego programu wyzwolenia ludzkości. Pun­ktem wyjścia jest pesymistyczna ocena, rzeczywistości, punktem dojścia — wniosek o konieczności ewangelizacji świata.Papież ten uważa, że świat współczesny stanął w obliczu nie­bywałych zagrożea spowodowanych cywilizacją techniczną oraz rozwojem stosunków społecznych. Należą do nich istniejące we współczesnym, świecie kontrasty — zwłaszcza w zakresie posiada­nia i korzystania z dóbr, w zjawiskach nędzy i głodu, inflacjii bezrobocia, wyścigu zbrojeń. Istnieje zagrożenie środowiska na­turalnego oraz niebezpieczeństwo wyalienowania się człowieka w świecie jego wytworów. Człowiek dzisiejszy zdaje się być stale zagrożony przez to, co jest jego własnym wytworem, co jest wy­nikiem pracy jego rąk, a zarazem — i jeszcze bardziej — pracy jego umysłu, dążeń jego woli. Owoce tej wielorakiej działalności człowieka zbyt rychło i w sposób najczęściej nie przewidywany nie tylko i nie tyle podlegają „alienacji” w tym sensie, że zostają odebrane temu, kto je stworzył, ile — przynajmniej częściowo, w jakimś pochodnym i pośrednim zakresie skutków — skierowu­ją się przeciw człowiekowi. Zostają przeciw niemu skierowane lub mogą zostać skierowane przeciwko niemu.Na tym zdaje się polegać główny rozdział dramatu współ­czesnej ludzkiej egzystencji w jej najszerszym i najpowszech­niejszym wymiarze. Człowiek coraz bardziej bytuje w lęku. Żyje w lęku, że jego wytwory — rzecz jasna, nie wszystkie i nie więk­szość, ale niektóre, i to właśnie te, które zawierają w sobie szcze­gólną miarę ludzkiej pomysłowości i przedsiębiorczości — mogą zostać obrócone w sposób radykalny przeciwko człoioickowi. Mo­gą stać się środkami i narzędziami jakiegoś wręcz niewyobrażal­nego samozniszczenia, wobec którego wszystkie znane nam z dzie­jów kataklizmy i katastrofy zdają się blednąc. Musi przeto zro­dzić się pytanie, na jakiej drodze owa dana człowiekowi od po­czątku władza, mocą której miał czynić ziemię sobie poddaną, obraca się przeciw człowiekowi, wywołując zrozumiały stah nie­pokoju, świadomego czy też podświadomego lęku, poczucie za­grożenia, które na różne sposoby udziela się współczesnej rodzi­nie ludzkiej i w różnych postaciach się ujawnia.Stawiając pytanie o źródła zła Jan Paweł II poszukuje na nie odpowiedzi. Z jednej strony papież dostrzega przyczyny zła w sto­sunkach międzyludzkich i faje nową w stosunku do tradycyjnych ujęć, pogłębioną diagnozę źródeł niesprawiedliwości oraz kon­trastów społecznych. Doszukuje się ich w strukturach układu ka­pitalistycznego, a zarazem wskazuje na niemożność przezwycię­żenia mechanizmów niesprawiedliwości w ramach tych struktur.Krytyka ta nie ma precedensu w żadnym dotychczasowym doku­mencie papieskim. Z drugiej strony Jan Paweł II stoi na stano­wisku (i ono wydaje się być decydujące), że jednym z najważniej­szych źródeł wszelkich nieszczęść ludzkich nie jest bynajmniej system kapitalistyczny, lecz będąca jego wytworem cywili­zacja konsumpcyjna, naruszająca prymat etyki nad techniką, osoby nad rzeczami, a także dążenie do tego, by „jak najwięcej mieć”, a nie, by „bardziej być”. Stąd też jako środek przeciwdziałania ujemnym zjawiskom społecznym proponuje pa­pież reedukację społeczeństwa w duchu chrześcijańskim, apeluje o większą wrażliwość moralną — w myśl zasady, że przemiana struktur wymaga uprzedniej „przemiany serc”.Na tych założeniach opiera się stanowisko Jana Pawła II wobec „teologii wyzwolenia”, głoszące, że wyzwolenie człowieka to przede wszystkim wyzwolenie duchowe (wewnętrzna prze­miana jednostki), którego nie wolno redukować do spraw ekono­micznych, społecznych i politycznych. Prymat dóbr duchowych nad materialnymi jest bowiem przyczyną sprawczą rozwoju spo­łecznego i warunkiem zgodnego współżycia ludzi.O ile Jan XXIII i Paweł VI usiłowali rozwiązać nabrzmiałe problemy współczesności postulując reformy społeezno-ekono-miczne, o tyle Jan Paweł II pragnie ten cel osiągnąć w sferze moralno-religijnej — przez duchowe doskonalenie i religijne odro­dzenie człowieka.Druga z kolei encykjika Jana Pawła II Dircs in misericordia (1980 r.) zawiera przede wszystkim treści teologiczno-religijne, przeplatane jednakże refleksjami o charakterze społeczno-poli­tycznym. Wśród tych refleksji na szczogólną uwagę zasługuje ocena sytuacji we współczesnym świecie oraz rozważania na te­mat sprawiedliwości.Punktem wyjścia papieża w ocenie sytuacji międzynarodowej jest ukazanie możliwości, jakie stwarza człowiekowi po;tęp nauki i techniki, dostarczający mu coraz większe i ilości dóbr mate­rialnych oraz poszerzający zakres jego poznania świata i bogac­twa własnej istoty. Jan Paweł II ubolewa jednak, iż postęp ten jest głównie przywilejem krajów uprzemysłowionych, choć mógł­by być także dostępny wszystkim innym, jeśliby istniała po temu szczera wola polityczna. Jednocześnie, rozwijając wątki encykliki Redemptor hominis, papież ujawnia różnorodne zagrożenia. Wska­zuje na rozwój techniki militarnej, która stwarza zagrożenie dla bytu całej ludzkości oraz jest wykorzystywana przez niektóre państwa w celu ujarzmienia jednostek, społeczności i całych na­rodów. W dalszej kolejności wymienia zagrożenia skierowane przeciwko ludzkiej wolności, sumieniu i religii, pogłębiające się nierówności pomiędzy ludźmi i narodami, a także istnienie całych obszarów nędzy, upośledzenia i niedorozwoju. Przyczyny tych zagrożeń tkwią — zdaniem Jana Pawła II — nie tyle w struk­turach klasowych, co w desakralizacji (odbóstwieniu) życia, prze­radzającej się w dehumanizację.We współczesnych społeczeństwach — stwierdza papież — zostało rozbudzone na wielką skalę poczucie sprawiedliwości, któ­re obnaża to wszystko, co ze sprawiedliwością jest sprzeczne, za­równo w stosunkach pomiędzy ludźmi, pomiędzy grupami spo­łecznymi czy klasowymi, jak też pomiędzy poszczególnymi na­rodami, państwami, wreszcie systemami politycznymi. […] bardzo często programy, które biorą początek w idei sprawiedliwości, które mogą służyć jej urzeczywistnieniu we współżyciu ludzi, ludzkich grup i społeczeństw, ulegają w praktyce wypaczeniu […] Kościół dzieli z ludźmi naszych czasów owo głębokie, gorące pra­gnienie życia pod każdym względem sprawiedliwego. Nie prze­staje też poddawać analizie licznych aspektów sprawiedliwości, o jaką chodzi iv życiu ludzi i społeczeństw. Analiza ta prowadzi do wniosku, że podstawą sprawiedliwości jest miłosierdzie, które polega na przebaczaniu. Tak więc, zdaniem Jana Pawła II, świat może się stawać „bardziej ludzkim” tylko wówczas, gdy stosunki społeczne zostaną oparte na zasadach etyki chrześcijańskiej, któ­rej podstawą jest religijna miłość bliźniego.W nawiązaniu do 90 rocznicy Rerum novarum Jan Paweł II ogłosił encyklikę O pracy ludzkiej (Laborem exercens). Encyklika ta — adresowana nie tylko do wyznawców Kościoła rzymskoka­tolickiego, lecz także do „wszystkich ludzi dobrej woli” — wy­wołała ogromne zainteresowanie we wszystkich środowiskach na całym świecie. Stanowiła istotny krok na drodze rozwoju społecznej doktryny Kościoła, zwłaszcza w kwestii proletariackiej, pojmowania pracy oraz teorii człowieka. Dokument ten jest otwarty na współczesność, a jednocześnie polemiczny w sto­sunku do wcześniejszych dokumentów papieży, aczkolwiek (zgod­nie z tradycją) utrzymuje się w nim podstawowe twierdzenia nauki Kościoła.Nawiązując do „kwestii proletariackiej” w ubiegłym stuleciu (z widocznym odniesieniem do Manifestu komunistycznego) pa­pież stwierdza, że ogłoszone wówczas wezwanie do wspólnego działania i solidarności ma swoją doniosłą wartość i wymowę z punktu widzenia etyki społecznej. Była to — czytamy w ency­klice — reakcja przeciwko degradacji człowieka jako podmiotu pracy połączonej z niesłychanym wyzyskiem w dziedzinie zarob­ków, warunków pracy i troski o osobę pracownika, która połączyła świat robotniczy we wspólnocie wielkiej solidarności. Można stąd sądzić, że Jan Paweł II ujmuje wyłonienie się marksizmu i komunistycznego ruchu robotniczego jako naturalną reakcję proletariatu na wyzysk ze strony kapitału. W ten sposób została swoiście wyrażona aprobata dla historycznych działań ruchu ro­botniczego — inspirowanych przez twórców marksizmu, a potę­pianych przez papieży.Zasadniczym przedmiotem rozważań Jana Pawła II jest pra­ca ludzka. Odchodząc od tradycyjnego ujmowania pracy jako kary za grzech pierworodny, papież pisze, że jest ona tym pod­stawowym wymiarem ludzkiego bytowania, z którego życie czło­wieka jest zbudowane na co dzień, z którego czerpie on właściwą sobie godność jest dobrem człowieka — dobrem jego człowie­czeństwa — przez pracę bowiem człowiek nie tylko przekształca przyrodę, dostosowując ją do swoich potrzeb, ale także urzeczy­wistnia siebie jako człowiek, a także poniekąd bardziej staje się człowiekiem, jest wreszcie chlebem wiary i postępu cywilizacji i kultury. Papież przyznaje zatem pracy kluczową rolę w życiu jednostki, rodziny i społeczeństwa, podkreśla jej znaczenie osobo-twórcze, etyczne i społeczne. Stwierdza także, iż w pracy za­warta jest zarazem nieustająca miara ludzkiego trudu, cierpienia,a także krzywdy i niesprawiedliwości, sięgających głęboko w ży­cie społeczne w obrębie poszczególnych narodów i w zakresie międzynarodowym. Wychodząc z tych założeń, Jan Paweł II dochodzi do wniosku, iż problem pracy ludzkiej jest kluczem do rozwiązania kwestii społecznej, że przede wszystkim w sferze pracy ludzkiej należy poszukiwać podstawowych sprzeczności współczesnego świata. W związku z tym krytykuje błąd „kapita­lizmu pierwotnego”, który nie dostrzegał podmiotowego charak­teru pracy i doprowadził do wielkiego konfliktu pomdędzy pracą a kapitałem.Na szczególną uwagę w encyklice Laborem exercens zasłu­gują treści zawarte w rozdziale Konflikt pracy i kapitału na obecnym etapie historycznym. Papież omawia w nim genezę kon­fliktu pomiędzy proletariatem a burżuazją, ustosunkowując się zarazem do ideologii marksistowskiej. W ocenie genezy konfliktu zajmuje stanowisko zbliżone do marksistowskiego. Konflikt, o ja­kim mowa — pisze — wyrósł z takich sytuacji, w których robot­nicy oddawali swoje siły do dyspozycji przedsiębiorców, podczas gdy ci, kierując się zasadą najwyższego zysku, usiłotoali ustano­wić możliwie najniższe wynagrodzenie za pracę wykonaną przez robotników. Konflikt ten — stwierdza dalej — znalazł swój wyraz w walce klasowej i będącej jej odpowiednikiem walce ideologicznej między liberalizmem — rozumianym jako ideologia kapitalizmu, a marksizmem — pojętym jako ideologia naukowego socjalizmu, który „pretenduje do występowania w charakterze rzecznika klasy robotniczej”. Papież nie aprobuje jednak rewo­lucyjnego programu rozwiązania kwestii społecznej, wysuwa na­tomiast program własny — program łagodzenia sprzeczności po­między pracą a kapitałem, oparty na następujących zasadach: 1. Pierwszeństwo „pracy” przed „kapitałem”, osoby przed rze­czą. Zasada ta dotyczy bezpośrednio procesu produkcji i polega na tym, że „kapitał” jako zespół środków produkcji (wytwór pracy) nie może dominować nad „pracą” — swą przyczyną spraw­czą, czyli ludźmi. Można rozumieć, że chodzi tu po prostu o takie pokierowanie rozwojem produkcji, by miała ona na celu dobro ogółu, by nie stwarzała zagrożeń rodzajowi ludzkiemu (wyścig 176 zbrojeń, zagrożenie środowiska naturalnego), a także o „humani­zację” pracy, który to postulat na gruncie doktryny Kościoła nie stanowi nowości.2. Przezwyciężenie sprzeczności między „pracą” i „kapitałem”.Zasada ta polega na przezwyciężaniu podziałów klasowych przezupodmiotowienie pracy ludzkiej (wytwórców), czyli przez prze-zwyciężanie błędów tzw. ekonomizmu, który rozpatrując pracęwyłącznie w kategoriach celowości ekonomicznej traktuje ją in-strumentalnie, głosząc przy tym prymat dóbr materialnych nadwartościami duchowymi i osobowymi.Podporządkowanie prawa posiadania prawu powszechnego używania, co oznacza, że forma własności musi być podporządko­wana interesowi ogółu. Nie może być „posiadania dla posiadania”, ponieważ jedynym rzeczywistym sensem własności — i to zarów­no w formie prywatnej, jak też publicznej czy kolektywnej — jest, ażeby jej owoce służyły ludziom pracy. Z tego punktu wi­dzenia, dopuszcza papież — pod odpowiednimi warunkami — uspołecznienie pewnych środków produkcji.Respektowanie wartości osobowych. Chodzi tu o wywołanie u ludzi chęci pracy nie tylko przez godziwą zapłatę, ale także przez stworzenie w samym procesie produkcji takich warunków, aby mieli oni poczucie, że pracując na wspólnym pracują zarazem „na swoim”. To poczucie zostaje — zdaniem papieża — wygaszo­ne w systemie nadmiernej centralizacji, w której człowiek pracu­jący czuje się raczej trybem w wielkim mechaiiizmie, poruszanym odgórnie, na prawach bardziej zwykłego narzędzia produkcji niż prawdziwego podmiotu pracy obdarzonego własną inicjatywą.W encyklice znajdujemy także rozważania na temat włas­ności. Papież potwierdza ciągłość nauki Kościoła o własności opartej na prywatnym posiadaniu środków produkcji. Stwierdza jednak, że własność ta nie może być traktowana jako prawo abso­lutne. Rozróżnia wartości trwałe, niezmienne (dobro ogółu) od rozstrzygnięć o charakterze społecznym, politycznym, podykto­wanych dobrem ogółu (formy własności). Jeśli Leon XIII akcep­tował strukturę własnościową kapitalizmu końca XIX w., postu­lując jedynie jej wzbogacenie o własność rzemieślniczą, Pius XI- zasadę akcjonariatu, a Jan XXIII — typ gospodarki mieszanej, której podstawą, jest gospodarka drobnotowarowa, to w Laborem exercens Jan Paweł II wysuwa propozycję współwłasności środ­ków produkcji, przy jednoczesnym współudziale robotników w za­rządzaniu i zyskach przedsiębiorstw. Papież rozciąga zatem po­jęcie własności na własność prywatną, kolektywną i publiczną, akcentując, że mają one służyć pracy. W związku z tym staje na stanowisku, że koncepcje uznające własność prywatną za nienaruszalną wymagają rewizji. Rozwiązaniem nie jest jednak przejęcie przez państwo środków produkcji, gdyż w państwie o ustroju „kolektywistycznym” — stwierdza papież — nie na­stępuje uspołecznienie środków produkcji, tylko ich upaństwo­wienie — w wyniku czego tworzy się „nowa klasa społeczna” sprawująca bezpośredni zarząd nad własnością. Koncepcja uspo­łecznienia proponowana przez Kościół — to uspołecznienie przez połączenie pracy z własnością kapitału i powołanie pośrednich organizmów zarządzających.

[Głosów:1    Średnia:3/5]

Comments

comments